9.jpg

Kiedy sztuczne zachowanie prowadzi do naturalności?

Marcjanna Góralczyk-Przychocka
Każdy człowiek zachowuje się sztucznie – jest to zupełnie naturalne!

Hugo Steinhaus

Sztuczne zachowanie to zarzut, na który możemy się narazić wszyscy w rozmaitych sytuacjach międzyludzkich, ale też dość często konieczny wymóg w formalnych okolicznościach biznesowych.

Mnie osobiście wzrusza ten skrót myślowy, choć już od dobrych paru lat nie słyszałam, by ktoś go używał. Jak dzisiaj komentowane bywa sztuczne zachowanie? Ciekawa byłabym Państwa refleksji na ten temat. To, co zdarza mi się podsłuchać dzisiaj, określane bywa jako przejawianie pewnego napięcia w kontaktach z ludźmi i nieujawnianie swoich prawdziwych uczuć i opinii, ale także zachowywanie się niezgodnie ze swoimi naturalnymi nawykami.

Śmiem twierdzić, że w pewnych okolicznościach warto być sztucznym (już słyszę parsknięcia dezaprobaty ze strony orędowników autentyczności). :)

Zaraz się wytłumaczę ze swojego postulatu. Otóż ten aspekt sztuczności, który przejawia się pewnym napięciem w kontaktach z lęku o to, jak zostaniemy odebrani, z całą pewnością nie nadaje się do kultywowania.

Ten drugi aspekt natomiast – zachowywania się niezgodnie ze swoimi naturalnymi nawykami – może być dla nas niesłychanie nośny i neutralizować aspekt pierwszy. W jaki sposób?

Nasz mózg nie odróżnia fikcji od rzeczywistości i każe nam reagować nie na faktyczną sytuację, lecz na nasze jej postrzeganie. Efekt? Przeżywamy stres również wtedy, gdy nie ma ku temu realnych powodów, a jedynie w błędny sposób zinterpretowaliśmy sytuację.

Zgodnie z tą formułą bywa, że nie udaje nam się w konstruktywny sposób radzić sobie ze współpracownikami, z szefem, z klientem tylko dlatego, że interpretujemy sytuację w niekorzystnych dla siebie kategoriach. Nauczyliśmy się też pewnych reakcji i nabraliśmy przekonania, że tylko tak reagujemy. Na przykład ulegle lub agresywnie, niepewnie lub niecierpliwie, odsłaniając się nadmiernie lub nadmiernie kryjąc, popełniając gafy lub ośmieszając się „opóźnionym zapłonem”, zacinając się lub mówiąc zbyt dużo nie na temat. Lista niekonstruktywnych, a naturalnych dla nas zachowań, może być bardzo długa.

I tu właśnie wkracza postulat sztuczności. Zamiast poddawać się nawykom albo czekać na efekty długotrwałej i żmudnej psychoedukacji opartej na pracy nad naszymi przekonaniami, zachowujmy się tak, jakbyśmy już byli tacy, jacy naprawdę chcemy być. Podam Państwu przykład oddziaływania na swoje samopoczucie poprzez zmianę w sposobach zachowania. Jeśli chcemy wchodzić w trudną sytuację z poczuciem siły, a nam jej brak – zachowujmy się jak ktoś silny i pewny. Używajmy zwrotów osoby silnej i pewnej, a jednocześnie spokojnej. Korzystajmy z mowy ciała: trzymajmy obie stopy na mocnym gruncie, oddychajmy w kontrolowany sposób, patrzmy ludziom prosto w oczy. Nasz mózg zacznie kojarzyć te zachowania z efektem, jaki osiągamy. Zaczniemy czuć się naprawdę pewniej i silniej, nauczymy się nowych reakcji na trudne sytuacje – i wejdą nam one w nawyk.

Inny przykład? Powiedzmy, że jesteśmy z natury dość podejrzliwi i raczej szybko reagujemy obronnie lub agresywnie na zachowania innych ludzi. Naturalnym naszym zachowaniem będzie zatem zadawanie podchwytliwych pytań (aby przyłapać kogoś na kłamstwie), stawianie zarzutów lub stosowanie werbalnych ataków, aby wyrazić swój gniew. Sztuczne zachowanie w sytuacjach normalnie wyzwalających takie reakcje polegałoby na tym, że (umówiwszy się uprzednio z sobą) wykazujemy przejawy zaufania: zadajemy pytania pozwalające lepiej zrozumieć perspektywę rozmówcy, ujawniamy swoje uczucia, otwarcie mówimy o swoich wątpliwościach, doceniamy rozmaite aspekty działań innych ludzi. Efekt? Tworzy się przestrzeń na otwartą rozmowę, nasi rozmówcy chętniej otwierają się przed nami i zwiększa się szansa na doprowadzenie do ustaleń opartych na realnych przesłankach, a nie na wyobrażeniach. Z czasem możemy stać się mniej podejrzliwi.

Stąd już tylko krok do ugruntowania nowych zachowań jako całkowicie naturalnych. Polecam. Działa. :)